zamknij

Wiadomości

Desperat chciał skoczyć do Odry

2018-02-20, Autor: tora

32-letni mężczyzna chciał skoczyć z mostu na Odrze między Bukowem a Krzyżanowicami. Desperata odwiódł od tego kroku strażak.

Reklama

Wszystko rozegrało się wczoraj około godz. 13.00. Mężczyzna, mieszkaniec Wielkopolski przekroczył barierkę ochronną i chciał popełnić samobójstwo skacząc do Odry. Jako pierwsi na miejscu pojawili się policjanci. Rozmawiali z desperatem. Próbowali go nakłonić, by nie rzucał się w nurt rzeki.

32-latek nie chciał jednak słuchać policjantów. Mundurowi zawiadomili straż pożarną. Na miejsce przyjechały znaczne siły: 15 strażaków i 5 wozów jednostek zawodowych z Raciborza i Wodzisławia, także 8 strażaków i dwa wozy OSP Lubomia i Krzyżanowice. Strażacy przywieźli ze sobą dwie motorówki oraz katamaran. Dotarła też karetka pogotowia.

Strażacy od razu zwodowali łodzie. Do każdej weszło dwóch strażaków ubranych w skafandry i zapiętych linkami ratowniczymi. Byli gotowi od razu udzielić pomocy mężczyźnie, gdyby skoczył do wody. Dodajmy, że z desperatem cały czas byli w kontakcie policjanci. Potem negocjacji podjął się mł. bryg. Roland Kotula, dowódca JRG Racibórz, rzecznik raciborskiej komendy.

- Zapytałem policjanta, który dowodził akcją, czy mogę spróbować porozmawiać z tym mężczyzną. Zgodził się. Potem zawołałem do tego mężczyzny, czy mogę podejść porozmawiać. Zgodził się. Powiedziałem, żeby określił odległość na jaką mogę się zbliżyć, aby go nie niepokoić - mówi strażak.

- Zbliżyłem się na około trzy metry. Poprosiłem go, by nie skakał i nie robił sobie krzywdy. Wytłumaczyłem mu, na czym polegają działania strażaków. Powiedziałem mu, że niezależnie od wszystkiego strażacy skoczą do wody, by ratować jego życie i zdrowie, i że będą tym samym siebie narażać - opowiada rzecznik.

- Mężczyzna chwilę się zastanowił i powiedział, że nie chce nikogo narażać. Przeszedł przez barierkę. Potem chwilę opowiadał mi o powodach swojego postępowania. Jest mi żal tego człowieka. Nie decydował się na ten krok przez jakąś niefrasobliwość, tylko dotknęła go prawdziwa tragedia. Nie chciałbym jej ujawniać – mówi mł. bryg. Roland Kotula.

- Chciałem mu dać swoją kurtkę. Nie wziął, mówił, że nie chciał, bym się zaziębił. Odprowadziłem go do karetki. Tam pomocy udzielili mu ratownicy medyczni – dodaje rzecznik raciborskiej straży pożarnej.

Mężczyzna został przewieziony do szpitala w Rybniku.

Oceń publikację: + 1 + 26 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (3):
  • ~PimpaLesna 2018-02-21
    11:37:02

    4 3

    Tepy gorol nie wiedziol ze tam je po kolana wody?

  • ~ 2018-02-21
    17:24:50

    3 1

    @PimpaLesna - a to po prostu nie wystarczyło napisać gorol ? :)

  • ~PimpaLesna 2018-02-22
    14:34:45

    2 1

    W sumie wystarczylo, bo jaki gorol je, kazdy widzi. :D

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuWodzislaw.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.