zamknij

Wiadomości

Ludzie z pasją: staram się żyć tak intensywnie jak to możliwe

2017-06-03, Autor: Monika Krzepina

Największym sukcesem Walfad jest to, że od sześciu lat konsekwentnie mierzymy się z realiami polskiego rynku. Gramy, rozwijamy się, spełniamy marzenia. Jednym z nich było zagranie ze swoimi idolami i niedawno się to udało – mówi lider zespołu Wojciech Ciuraj.

Reklama

Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Mimo, że najprawdopodobniej jestem pierwszym rockmanem w rodzinie to niewątpliwie rodzice i dziadkowie mieli wielki wpływ na to czym się zajmuję. W domu od zawsze słuchało się muzyki, były rozmaite płyty, wystarczyło właściwie po nie sięgnąć. Mój sceniczny debiut miał miejsce w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Oznacza to, że zajmuję się muzyką większość mojego dwudziestotrzyletniego życia. Zanim jednak znalazłem się tam gdzie jestem dziś, przechodziłem przez różne stopnie wtajemniczenia. Z sukcesami uczestniczyłem w różnych festiwalach, konkursach, warsztatach (Elżbieta Zapendowska, Renata Danel, Paulina Kujawska) występowałem z różnymi zespołami wokalnymi i rockowymi i tak docieramy do walfadowych czasów.

Dlaczego wybrałeś tak trudny gatunek jak rock progresywny?

Jak każdy fan muzyki progresywnej przeszedłem długą drogę przez mniej lub bardziej ambitne odmiany muzyki gitarowej. Gdy zaczynałem już w pełni świadomie słuchać muzyki moje fascynacje zamykały się w obrębie szeroko rozumianego blues rocka, hard rocka. Z tamtych czasów pozostała już właściwie tylko ogromna miłość do Led Zeppelin. Rock progresywny pojawił się w moim życiu, bo nie zaprzestałem poszukiwań. Tak naprawdę ani gdy zaczynaliśmy grać, ani teraz nie mamy jakiś żelaznych granic, w obrębie których funkcjonuje nasza twórczość.

Razem z zespołem Walfad udało Ci się nagrać już trzy albumy. Z którego z nich jesteś najbardziej dumny?

Jestem zadowolony ze wszystkiego co udało się nam nagrać, ale nie wyróżnię żadnego albumu. Każda nasza kolejna płyta jest lepsza, a co najważniejsze inna niż poprzednia. Takie podejście pozwala z optymizmem patrzeć na nasze następne albumy. Czwartej płyty Walfad należy się spodziewać w 2018 roku, wcześniej jednak ukaże się inna płyta. W ciągu ostatnich kilku miesięcy napisałem sporo materiału niepasującego do twórczości mojej macierzystej formacji. Jest to muzyka na tyle ciekawa, że moim zdaniem warto ją nagrać i wydać, będzie to mój solowy debiut.

Niedawno udało Ci się stanąć na jednej scenie z zespołem Marillion. Jakie emocje towarzyszyły temu wydarzeniu?

Jako wielki fan Marillion muszę powiedzieć, że już sam koncert zespołu był dla mnie wielkim przeżyciem. A gdy Twoi idole wybierają Cię spośród kilkunastu zespołów z całej Polski na swój support to wiesz, że to co robisz ma sens. Mieliśmy okazję poznać członków zespołu, to fantastyczni ludzie. Na polski Marillion Weekend zjechali się fani z całego świata (Brazylia, Holandia, Szwecja, Niemcy, Szwajcaria, Chile, Kanada, Czechy) granie dla takiej publiczności było wielkim przeżyciem. To był zdecydowanie najlepszy dzień w moim muzycznym życiu. Niewykluczone, że jeszcze w tym roku ponownie spotkamy się na jednej scenie z innymi naszymi idolami, ale nie mogę jeszcze za wiele powiedzieć.

Jesteś autorem muzyki, ale i tekstów piosenek. Skąd czerpiesz inspiracje? Czy któraś z Twoich piosenek jest dla Ciebie szczególnie ważna?

Staram się żyć tak intensywnie jak to tylko możliwe. Obserwuję, słucham, czytam i finalnie to z czym się zetknę przelewam na papier. Wszystkie moje utwory są dla mnie ważne. Sięgam po pióro tylko jeśli mam coś ważnego do powiedzenia, inaczej nie ma to sensu.

Zespół założyłeś w 2011, będąc wtedy liceum, jak od tamtego czasu zmieniło się Twoje życie?

Liderowanie w Walfad nauczyło mnie wielu rzeczy, które przydają się na co dzień. Łączenie pasji ze studiami wymaga dobrej organizacji pracy i elastyczności. Praca z zespołem pozwoliła mi zebrać bardzo różne doświadczenia i bez Walfad moje życie z pewnością byłoby uboższe.

Czy swoją przyszłość zawodową wiążesz z muzyką?

Podobnie jak koledzy z zespołu powoli kończę studia. Jestem studentem czwartego roku judaistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Oczywiście wszyscy chcielibyśmy żyć z muzyki, ale sukces artystyczny rzadko idzie w parze z sukcesem komercyjnym. Jesteśmy zbyt bezkompromisowi i ambitni żeby obniżyć sobie poprzeczkę i robić coś nieszczerego tylko dla pieniędzy. Dlatego pracujemy lub będziemy pracować w branżach, które wybraliśmy idąc na studia w nadziei, że kiedyś Walfad będzie na tyle potężnym zespołem, że będziemy mogli tylko grać. To jest chyba zdrowe podejście.

Oceń publikację: + 1 + 9 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuWodzislaw.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.