zamknij

Wywiady

Przepis na sukces? Być autentycznym

Moje zadanie marketingowe jest takie, żeby przyciągnąć ludzi. Co uważam, udało mi się z korzyścią dla miasta i powiatu. Wiele osób ze Śląska i nie tylko, nigdy by nie przyjechało do Wodzisławia. A tak mamy gości praktycznie ze wszystkich stron Polski, co jest bardzo miłe

 

- o gotowaniu, swojej najnowszej książce i prowadzeniu restauracji mówi kucharz Remigiusz Rączka.

Na jesieni ukazała się Pańska pierwsza książka kucharska Rączka gotuje na beztydziyń i świynta. Jesień – Zima. Z jakim odzewem czytelników się spotkała?

 

Spotkała się z dobrym odzewem, chociaż o sukcesie na razie za wcześniej jest mówić. Natomiast na pewno oddźwięk jest pozytywny i to nie tylko ze strony osób starszych, ale i młodych. I właśnie o to mi chodziło, aby to była książka użyteczna w kuchni, służyła jako ściągawka i można było do niej zaglądać co jakiś czas. Myślę, że mój plan po części się wypełnił.

 

Właśnie ukazuje się druga część poświęcona przepisom na wiosnę i lato.

 

Zależało mi na tym, aby jeszcze przed Wielkanocą książka ta pojawiła się w księgarniach. Chciałem, aby czytelnicy mogli skorzystać z przepisów na świąteczny, jak i poświąteczny czas. „Wiosna – Lato” to przepisy typowe dla tego okresu. Przepisy na wiosnę to przede wszystkim trzy podrozdziały – Wielki Post, Wielkanoc i Majówki. Można tam znaleźć wiele ciekawych, lekkich pomysłów. Lato składa się z inspiracji z moich zagranicznych podróży oraz przepisów na przetwory i nalewki. Każdy znajdzie tam coś interesującego dla siebie.

 

Cały czas czerpie Pan z tradycji kuchni śląskiej?

 

To jest ogromna baza, z której można korzystać. I tak sobie myślę, że jeszcze dużo zostało do pokazania. Oczywiście ja robię to w nowoczesnych aranżacjach, przerabiam trochę na współczesne potrzeby. To jest bardzo fajne, że ludzie z chęcią wracają do korzeni. Myślę, że sprawdzone rzeczy warto promować i one zazwyczaj dobrze się udają.

 

Kuchnia śląska kojarzy się jednak bardzo tłusto.

 

Na temat tłuszczu mamy ciągłą batalię. Ostatnio naukowcy nagle stwierdzili, że tłuszcz jest zdrowy. Ja bym aż tak bardzo się nim nie przejmował, ponieważ wbrew pozorom jest potrzebny ludziom do życia. Stereotypowo kuchnia śląska rzeczywiście jest tłusta, bo też wynikało to z trybu życia i pracy ludzi. Oczywiście nawyki zostały, ale dzisiejsze produkty zawierają mniej tłuszczu niż 30 lat temu, co też z drugiej strony nie oznacza, że są lepsze jakościowo.

 

Jakie nawyki kulinarne chciałby wszczepić Pan swoim czytelnikom?

 

Przede wszystkim chciałby wszczepić moim czytelnikom to, żeby korzystać ze świeżych ziół. Zachęcam do tego, aby korzystać z przypraw mono czyli pochodzenia naturalnego typu papryka, pieprz, ziele. Niekoniecznie z „gotowców”, mieszanek, które można przecież samemu sobie skomponować. Odradzam też stosowanie składników zawierających zbędny glutaminian.

 

Mamy teraz modę na gotowanie?

 

Myślę, że tak i ta moda jeszcze trochę potrwa. Wszyscy teraz gotują. To jest taka dziedzina życia, która towarzyszy nam zawsze. Zawsze bowiem będziemy gotować i jeść. Zmienia się też wiele w naszej świadomości. Polacy chętniej wychodzą do restauracji, korzystają z usług gastronomicznych. Po swojej restauracji widzę, że jest w tym temacie progres. Ludzie zaczęli doceniać dobre jedzenie i czerpać z tego przyjemność.

 

Jak oceni Pan popularność restauracji „Rączka Gotuje” w Wodzisławiu?

 

Z pewnością magia nazwiska przyciąga wielu przyjezdnych. Magia nazwiska może przyciągnąć jednak tylko raz. Jeżeli nie będzie to potwierdzone jakością, to drugi raz nikt nie przyjedzie. A nieskromnie powiem, że przyjeżdżają i wracają. Wniosek z tego taki, że trzeba dbać o to, żeby było dobrze, o odpowiednią jakość nie tylko jedzenia, ale i serwisu, czego uważam dzisiaj brakuje w restauracjach.

 

Moje zadanie marketingowe jest takie, żeby przyciągnąć ludzi. Co uważam, udało mi się z korzyścią dla miasta i powiatu. Wiele osób ze Śląska i nie tylko, nigdy by nie przyjechało do Wodzisławia. A tak mamy gości praktycznie ze wszystkich stron Polski, co jest bardzo miłe.

 

Gastronomia to ciężki kawałek chleba?

 

To trudna branża z różnych powodów. Chociażby z uwagi na dużą rotację personelu. Jest się również mocno narażonym na czynnik ludzki, czyli na to co klienci powiedzą. Poza tym nigdy nie wiadomo ile w danym dniu odwiedzi nas osób. Bardzo często nie sposób to przewidzieć i wskazać co o tym decyduje.

 

Jest Pan w swojej restauracji codziennie?

 

Bardzo rzadko się zdarza, że mnie nie ma. Oczywiście nie jestem od świtu do nocy, ale bardzo często wpadam i trzymam pieczę nad wszystkim.

 

Pana programy kulinarne cieszą się sporą popularnością. Co jest Pana przepisem na sukces?

 

Jeśli ktoś nie jest autentyczny to ekran bardzo szybko to wyłapuje i weryfikuje. Mamy wiele gwiazd jednego czy dwóch sezonów. Natomiast ja jestem w telewizji nieprzerwanie ponad 8 lat i uważam to za swój sukces. Bycie sobą, bycie naturalnym zawsze się broni.

 

Jakie jest Pana ulubione danie?

 

To jest bardzo trudne pytanie. Nie mam ulubionych dań, bo zawsze jem to co oferuje dana pora roku. Z pewnością bardzo lubię dobrego królika, kaczkę. Lubię wiele dań jeśli są dobrze przygotowane – jagnięcinę, dziczyznę. Kocham też wszystko co słodkie, co niestety po mnie widać. Ale jak mawiała moja babcia: jak policzyć ta uciecha, to tych strat nie widać (śmiech).

 

Dziękuję za rozmowę!

 

Rozmawiała Monika Krzepina

 

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuWodzislaw.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert tuWodzislaw.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera tuWodzislaw.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy język śląski powinien zostać uznany za język regionalny?




Oddanych głosów: 723