Przypomnijmy, że 35-letnia mieszkanka Gorzyc została zatrzymana przez policję po tym, jak do Ośrodka Pomocy Społecznej w Gorzycach trafił anonim dotyczący jednej z mieszkanek tej gminy. Autor napisał, że 35-letnia mieszkanka gminy była w ciąży, miała urodzić dziewczynkę, jednak po dziecku nie ma śladu. Świadkowie mieli twierdzić, że jeszcze w styczniu widzieli 35-latkę w zaawansowanej ciąży, a teraz nie ma już brzucha, a w domu nie ma noworodka
Do domu mieszkanki Gorzyc udali się pracownicy OPS-u. Nie było w nim jednak dziecka. Na tej podstawie policja zatrzymała matkę i rozpoczęła poszukiwania dziecka. Ze wstępnych ustaleń wynika, że kobieta spaliła ciało dziecka w piecu centralnego ogrzewania, które miało umrzeć tuż po porodzie.
Szerzej na ten temat pisaliśmy tutaj >
Dziś Magdalena P. została przesłuchana przez prokuratora w obecności biegłego. - Podejrzana przyznała się do postawionych jej zarzutów. - Nie jest to jednak zarzut zabójstwa. Zostały jej postawione zarzuty z artykułu 155 o nieumyślne spowodowanie śmierci i narażenia dziecka na bezpośrednie zagrożenie życia– mówi prokurator Wojciech Zieliński.
Kobieta przyznała, że 29 stycznia 2012 roku urodziła dziecko w domu bez asysty medycznej. - Dokładnie przygotowała się do porodu. Wcześniej położyła spać dzieci, przygotowała kocyk i nożyczki. Nadmienie, że wcześniej urodziła trójkę dzieci, więc miała doświadczenie. Nikt z domowników nic nie wiedział, bo nie krzyczała a poród trwał godzinę - mówi Wojciech Zieliński.
Następnie poszła się wykąpać. W tym czasie zostawiła noworodka samego. Kiedy wróciła dziecko już nie żyło. - Zeznała, że nie wie dlaczego zdecydowała się spalić je w piecu. Nie chciała go wychowywać, jednak jak twierdzi zamierzała je oddać do kościelnego okna życia. Jej plany pokrzyżował nagły zgon dziecka - mówi prokurator.
Mieszkance Gorzyc zarzuca się m.in. to, że nie wezwała lekarza, by ratować dziecko. Jest to jednak dopiero początek śledztwa. - Realizowane są wszelkie czynności wyjaśniające. Mamy zabezpieczone ślady biologiczne i musimy czekać na wyniki ekspertyzy – dodaje Wojciech Zieliński.
Prokuratura przyznaje, że z uwagi na spalenie zwłok musi w dużej mierze polegać na wyjaśnieniach podejrzanej. Choć w domu Magdaleny P. znaleziono ślady biologiczne po urodzeniu dziecka, to nie da się już ustalić przyczyny zgonu. - Uważamy, że przyjęta przez nas kwalifikacja jest jedyną możliwą przy tym materiale dowodowym, którym dysponujemy - podkreślił prok. Zieliński.
Zdaniem prokuratury, nie było żadnych przesłanek, by kobietę zatrzymać w areszcie. Magdalena P. została więc została zwolniona do domu.
Mieszkance Gorzyc grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Nie jest jeszcze znany termin pierwszej rozprawy.