zamknij

Biznes

Sprzedaż kwiatów w Polsce wciąż rośnie – mówi Zenon Rek, prezes Rekpolu. Wywiad

2022-09-24, Autor: Tomasz Raudner

Tego biznesu trzeba się nauczyć. To długotrwały proces, bo nie mamy do czynienia ze szklanką czy stolikiem, które, jeśli nie sprzedadzą się teraz, to sprzedadzą się później, tylko z żywym kwiatem – mówi Zenon Rek, prezes firmy Rekpol zajmującej się handlem kwiatami ciętymi w rozmowie ze ŚląskimBiznesem.pl.

Reklama

Zenonem Rekiem mieliśmy okazję rozmawiać podczas Florystycznych Mistrzostw Europy, które odbyły się sierpniu w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Przedsiębiorca z Turzy Śląskiej (g. Gorzyce, woj. śląskie) był jednym z pomysłodawców i organizatorów mistrzostw, które ściągnęły na Śląsk najlepszych florystów ze Starego Kontynentu. 

Rozmawialiśmy m.in.:

- o tym, jak udało się pokonać Holandię w rywalizacji o organizację mistrzostw;
- czy sprzedaż kwiatów to łatwy biznes?
- jaka jest kondycja branży florystycznej?
- ile znaczą polskie firmy florystyczne na świecie?
- czy sprzedaż kwiatów przez supermarkety bardzo przeszkadza kwiaciarniom?

Tomasz Raudner: Florystyczne Mistrzostwa Europy to dla Pana zapewne spełnienie marzeń? Dla kogoś, kto w tej branży pracuje od lat, musi to być swego rodzaju wisienka na torcie.

Zenon Rek: Zgadza się. Zresztą od początku mojej działalności dążyłem do tego, żeby być kojarzonym nie tylko z samymi kwiatami, ale również z szeroko pojętym rozwojem florystyki, na który składają się pokazy, seminaria, warsztaty czy kursy. Na pewnym etapie postanowiłem pójść o krok dalej i wraz z grupą florystów z całej Polski założyłem Stowarzyszenie Florystów Polskich. Potem staliśmy się członkiem Międzynarodowej Organizacji Florystycznej - Florintu. Teraz, po 5 latach, przydzielono nam organizację Europa Cup, czyli Florystycznych Mistrzostw Europy, a to spore wyróżnienie. Bo trzeba podkreślić, że konkurowaliśmy z Holandią, chyba nie trzeba dodawać, że przodującą w branży florystycznej. Nie było to więc łatwe zadanie, ale udało się przekonać całą Europę, że mistrzostwa warto zorganizować właśnie w Polsce.

Jak zatem udało się to zrobić? Przekonać Europę, że mistrzostwa powinny odbywać się w Polsce, na Śląsku, a nie w Holandii, kraju florystycznej potęgi?

Na pewno przyczyniło się do tego znalezienie odpowiedniego miejsca, bo zapewniliśmy obiekt do organizacji eventu – katowickie Międzynarodowe Centrum Kongresowe. Ponadto udowodniliśmy, że Polacy potrafią dużo zrobić i nie są to czcze obietnice, a konkretne działania. Przykłady tych działań pokazaliśmy w ciągu wspomnianych 5 lat istnienia naszego stowarzyszenia na branżowym rynku.

Czy Pana kontakty biznesowe przyczyniły się do tego sukcesu?

Udzielamy się w organizacji, jeżdżąc na kongresy, zgrupowania, meetingi. Z pewnością jej członkowie dostrzegli, że jesteśmy zaangażowani we florystykę na tzw. najwyższym poziomie. To spowodowało, że otrzymaliśmy pełnię zaufania, przełożoną na poparcie większością głosów.

Mistrzostwa trwały 3 dni, ale czy Pana zdaniem znaczenie tego eventu będzie miało szerszy wydźwięk?

"Wartością dodaną" do mistrzostw był zorganizowany w Katowicach Festiwal Kwiatów. Moim marzeniem jest, aby powtarzał się on w tym miejscu cyklicznie, podobnie jak to ma miejsce w Książu, gdzie jesteśmy aktywni od wielu lat, pomagając w organizacji podobnej imprezy.

Jak ocenia Pan kondycję dzisiejszej branży florystycznej? Czy coś się na tym polu zmienia? Wydawałoby się, że panuje tu stagnacja, kwiaty są przecież cały czas te same...

Nie, to tylko pozory. Nieustannie zmieniają się trendy, nie tylko w zakresie kolorów, ale też sposobie układania kwiatów. Wciąż pojawiają się nowe odmiany. Topowi światowi floryści dynamicznie kształtują te trendy, widać to, kiedy porównamy zdjęcia bukietów czy kompozycji, np. sprzed 15 lat i aktualne. Tak jak technika idzie do przodu, tak – analogicznie – branża florystyczna rozwija się wciąż w nowych kierunkach.

Polska florystyka ma się czego wstydzić na tle Europy czy świata?

Na pewno nie. Dla przykładu, na wspomnianych już Mistrzostwach Europy w Genui w 2016 roku nasz polski florysta Tomasz Max Kuczyński zajął 4. miejsce i do podium zabrakło mu zaledwie 0,4 punktu. A na 400 punktów te 0,4 to tylko zwykły pech. Podobnie jest na innych branżowych imprezach. Oprócz mistrzostw Europy, co cztery lata odbywają się mistrzostwa świata i inne tego typu wydarzenia. Polski florysta brał w nich udział już niejednokrotnie.

Całość przeczytacie na stronie ŚląskiBiznes.pl. Zachęcamy do lektury!

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 12

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuWodzislaw.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert tuWodzislaw.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera tuWodzislaw.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Którędy powinna przebiegać linia kolejowa łącząca Wodzisław z Jastrzębiem?




Oddanych głosów: 2116