zamknij

Wiadomości

Proces ws. "urodzin Hitlera": "Mateusz S. był w szoku, że sprawa wyszła na jaw"

2019-07-10, Autor: ig

Za nami cztery pierwsze rozprawy ws. „urodzin Hitlera” zorganizowanych w lesie w Wodzisławiu Śląskim. Przed Sądem Rejonowym w Wodzisławiu Śląskim wyjaśnienia złożyło sześciu oskarżonych oraz kilkunastu świadków wydarzeń z 2017 roku.

1 lipca rozpoczął się proces w sprawie publicznego propagowania nazistowskiego ustroju państwa poprzez organizację i udział w 128. urodzinach Adolfa Hitlera w lesie na wodzisławskim Grodzisku w maju 2017 roku.

Reklama

Podczas czterech pierwszych rozpraw przesłuchano kilkunastu świadków, a przede wszystkim sześciu oskarżonych: Mateusza S., Adriana K., Dawida K., Tomasza R., Dorotę R. i Krystiana Z.

„Mam do tego prawo i nie muszę się z tego nikomu tłumaczyć”

Mateusz S., przewodniczący stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, a zarazem organizator imprezy nie przyznaje się do winy. Jak tłumaczy, impreza miała charakter prywatny.

- Robiąc to niepublicznie mam do tego prawo i nie muszę się z tego nikomu tłumaczyć – zaznaczył. - Nie chciałem, aby ktokolwiek umieszczał ten plakat (red. zaproszenie na wydarzenie) w internecie, gdyż wiem, że nie mogę takiej imprezy organizować publicznie, bo tego zabrania prawo. W ten sposób zabezpieczyłem się, aby ta impreza nie przerodziła się w imprezę publiczną- dodał oskarżony.

Mateusz S. podkreślił, że doskonale orientuje się w przepisach prawa, ponieważ od 10 lat pracuje w dozorze jednej z czeskich kopalń.

Dlaczego więc przykładny mąż i ojciec prowadzący aktywną działalność patriotyczno-narodowo-społeczną, który w dodatku nigdy nie był karany, organizuje taką imprezę?

- Ponieważ fascynuje mnie III Rzesza. Jest to jedno z moich zainteresowań obok Imperium Rzymskiego i kultury Wikingów. Po prostu podoba mi się cała otoczka związana z III Rzeszą, czyli potężne marsze, porządne mundury, duża ilość flag, odznaczenia, symbolika i okrzyki, które to nie były nigdy widoczne w żadnym innym państwie na świecie. Mnie się to podoba i mam do tego prawo. Mimo że może się to wydawać sprzeczne z moją narodową działalnością mam do tego prawo. Tak samo, jak pacyfista ma prawo do tego, aby w domu posiadać kolekcje karabinów maszynowych z zezwoleniami, a podczas działalności społecznej głosić pacyfizm, pokój, zaniechania konfliktów zbrojnych. Jest to sprzeczne, ale takie mamy prawo i nie można tego komuś zabronić – tłumaczył.

Z drugiej strony oskarżony przyznał, że „błędem Hitlera były obozy koncentracyjne i napaść na kraje słowiańskie”.

Wodzisławski las to miejsce publiczne?

To jedna z najważniejszych kwestii, które musi rozstrzygnąć sąd. Prokuratura nie ma wątpliwości, że las na wodzisławskim Grodzisku w ujęciu prawa stanowi miejsce publiczne. W uzasadnieniu wskazano, że na miejsce można było dojść ścieżką częściowo będącą szlakiem turystycznym, a wydarzenia rozegrały się zaledwie 400 metrów od gospodarstw i 550 metrów od Domu Weselnego. Sam sposób rozmieszczenia flag uznano za „czyniący je widocznymi ze znacznej, bo wynoszącej około 100 metrów odległości”.

Oskarżony Mateusz S. organizator wydarzenia wyjaśniał, dlaczego jego zdaniem wydarzenie nie miało charakteru publicznego.

- Jeśli chciałbym, aby ta impreza była publiczna, zrobiłbym ją w parku w Wodzisławiu, a nie w głębi lasu na obrzeżach miasta. Zaproszenia wysłałbym do wszystkich znajomych na Facebooku, a nie tylko do tych wybranych - mówił.

„Ukrywałem się z tym, bo Polakowi nie przystoi robić takich rzeczy”

Mateusz S. przyznał, że przez długie lata krył się ze swoją fascynacją III Rzeszą. Wiedzieli o niej tylko najbliżsi znajomi, a TVN ujawnił jego tajemnicę bez jego zgody.

– Ukrywałem się z tym, bo Polakowi nie przystoi robić takich rzeczy, ale przecież każdy z nas ma prawo robić to, na co ma ochotę w swoim zaciszu i w swojej prywatności – tłumaczył.

Jeden z zeznających podczas procesu świadków przyznał, że krótko po emisji reportażu rozmawiał z oskarżonym przez telefon. - S. (red. Mateusz S.) był w ciężkim szoku, że doszło do nagrania tej imprezy - mówił.

„Jeśli coś się organizuje trzeba mieć podstawową wiedzę na ten temat”

W trakcie składania wyjaśnień Mateusz S. tłumaczył, że historia nie jest mu obca, a „zagadnienia totalitaryzmów bliskie”. Ponadto, jak twierdzi, przez 3 lata działał w GRH (Grupa Rekonstukcyjno-Historyczna) i wystąpił w ponad 20 rekonstrukcjach. - Ze środowiska GRH zostałem usunięty w wyniku intrygi TVN i medialnej nagonce na moją osobę. Wiem, że w środowisku GRH jestem stracony i nie mam powrotu – podkreślił oskarżony.

Znajomość historii uczestników "urodzin Hitlera" poddał pod wątpliwość powołany na świadka przedstawiciel jednej z grup rekonstrukcyjnych działających w powiecie wodzisławskim. Kazimierz P. przyznał, że cała sytuacja odcisnęła piętno na działalności grupy.

- Dla mnie to było katastrofalne. Nie dość, że wydarzyło się u nas w mieście, to cały hejt wsparł się na nas. Dla mnie to jest głupota. Ludzie, którzy nie znają historii - mówił.

Krótko po emisji programu rozdzwoniły się telefony, a Kazimierz P. musiał tłumaczyć w internecie i mediach, że grupa nie miała z tym nic wspólnego.

- Gdziekolwiek jechaliśmy, wszyscy się z nas śmiali, czy przywieźliśmy wafelki. Byliśmy narażeni na ciągłe drwiny. To było w tamtym okresie dla nas bardzo krzywdzące – dodał.

Kolejne rozprawy na jesień

Kolejne rozprawy w sprawie zaplanowano na 27 września oraz 10 października. Mateusz S. zapowiedział, że jeżeli sąd uzna, iż „prywatna impreza w lesie była przestępstwem” sam złoży wniosek o ukaranie tylko jego osoby.

Przewodniczącemu Dumy i Nowoczesność grozi do 8 lat pozbawienia wolności, pozostałym oskarżonym do 2 lat więzienia.

- Pozostali członkowie zgodnie z treścią zaproszenia „Impreza niepubliczna tylko na zaproszenia. Nie umieszczać w Internecie" byli przekonani, podobnie zresztą jak ja, że przychodzą na imprezę prywatną i niepubliczną, a więc nie mieli świadomości, że dojdzie do złamania prawa – zaznaczył oskarżony.

Adam B., jeden z uczestników wydarzeń, przyznał się do winy i dobrowolnie poddał karze. Gliwicka Prokuratura postawiła mężczyźnie zarzuty propagowania nazizmu oraz nielegalnego posiadania broni i kilkunastu sztuk amunicji. Sąd w Wodzisławiu skazał go na karę grzywny w wysokości 13 tys. zł oraz pokrycie kosztów postępowania.

„Polscy neonaziści”

Przypomnijmy, Śledztwo w sprawie zostało wszczęte na polecenie Zbigniewa Ziobry Prokuratora Generalnego w styczniu 2018 roku po emisji w programie "Superwizjera" TVN reportażu pt. „Polscy neonaziści”. W materiale pojawiły się nagrania z imprezy zorganizowanej ponad pół roku wcześniej w lesie w Wodzisławiu Śląskim. >>Wodzisław: neonaziści świętowali urodziny Adolfa Hitlera<<

W toku postępowania przesłuchano niemal 60 świadków, pozyskano 17 opinii biegłych i instytucji specjalistycznych oraz wykonano ponad 100 czynności oględzin. W styczniu 2019 roku Prokuratura Okręgowa w Gliwicach skierowała do Sądu Rejonowego w Wodzisławiu Śląskim akt oskarżenia przeciwko organizatorom i uczestnikom wydarzenia z 13 maja 2017 roku.

Oceń publikację: + 1 + 15 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuWodzislaw.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert tuWodzislaw.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera tuWodzislaw.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy język śląski powinien zostać uznany za język regionalny?




Oddanych głosów: 706